Tak o samych początkach Towarzystwa pisze jeden z jego założycieli Jiri Simsa:
Na początku była obowiązkowa służba wojskowa, która w okresie istnienia „żelaznej kurtyny” między światem zachodnim a „radzieckim” dotyczyła każdego sprawnego fizycznie mężczyzny, w tym absolwentów uniwersytetów. W taki sposób dwaj założyciele Spolku milců čaje s.r.o. (Stowarzyszenia Miłośników Herbaty), Jiří i Luboš, poznali się w koszarach. Jiří lubił przygotowywać herbaty liściaste, które kupował w ówczesnym Tuzexie, sklepie z ekskluzywnymi towarami, podobnym do polskich Peweksów, gdzie płacono zachodnimi walutami. Herbata stała się dla Jiříego symbolem wolności, ponieważ za każdym razem, gdy patrzył na liście herbaty unoszące się w szklance, wyobrażał sobie ucieczkę od atmosfery zniewolenia, chamstwa i zastraszania, panującej w ówczesnych obiektach wojskowych.
Miłość Jiříego do herbaty zainspirowała Luboša, z którym się zaprzyjaźnił i wkrótce obaj odkryli, że oprócz herbaty mają wiele wspólnych zainteresowań, zwłaszcza w dziedzinie kultury. Był rok 1985, a po odbyciu służby wojskowej ich drogi nieustannie się przeplatały, zarówno w dziedzinie muzyki, jak i sztuki. Jeszcze przed Aksamitną Rewolucją w 1989 roku Luboš przedstawił Jiříemu trzeciego miłośnika herbaty, Aleša. Aleš był członkiem stowarzyszenia herbacianego zorganizowanego przez instytucję naukową, które zrzeszało również wielu innych fascynatów herbaty. Jego główną zaletą była miłość do herbaty, tak silna, że udało mu się zbudować małą herbaciarnię w małym mieszkaniu na osiedlu domów z wielkiej płyty, gdzie mógł usiąść i oddać się przyjemności picia herbaty. Herbaciarnia miała około 2 metrów kwadratowych, znajdowała się za szafą, a siadało się w niej na podłodze. I właśnie tam odbyło się pierwsze spotkanie naszej trójki miłośników herbaty.
Kolejnym ważnym wydarzeniem w powstawaniu projektu Dobré čajovny (Czajowni) był namiot herbaciany na tzw. Festiwalu Teatralnym, który odbywał się przez kilka lat, od 1985 roku, na Wyspie Strzeleckiej na Wełtawie. Potem nadeszła Aksamitna Rewolucja i po wyborze nowego prezydenta Václava Havla, Sylwester i powitanie Nowego Roku odbyły się w praskim ośrodku kultury na Smíchovie, gdzie postawiono pierwszą tymczasową Czajownię.
W 1992 roku Milcy zebrali się ponownie i postanowili zbudować coś w rodzaju herbaciarni, gdzie ich znajomi mogliby przyjść i kupić wysokiej jakości herbatę, a może i posiedzieć przy niej, porozmawiać. Żadnych innych, wyższych celów, tylko mały sklepik i może kilka stolików. Rozpoczęła się walka z biurokracją i składanie wniosków o przyznanie lokali komunalnych. Wiele wniosków zostało odrzuconych, aż w końcu nadeszła informacja o wolnym miejscu na dziedzińcu kamienicy przy Placu Wacława w Pradze, gdzie pierwotnie znajdowały się stajnie, a później garaże. Bingo! Powstała spółka Spolek milců čajé s.r.o.,
Na zdjęciu Milcy: od lewej strony Luboš, Jiří i Aleš
miłośnicy herbaty stali się milcami czaju (wyjaśnienie poniżej), którzy podzielili zadania według swoich cywilnych doświadczeń i umiejętności: Jiří zajął się projektowaniem, zarządzaniem pracami budowlanymi i produkcją mebli do zabudowy. Aleš zaangażował się w badania rynku zarówno w Czechach, jak i w całej Europie, zapewniając sobie dostawców w Hamburgu i Londynie. Luboš, jako utalentowany artysta, typograf i projektant, zaproponował projekt wnętrz, karty herbat, katalogi i materiały promocyjne. W taki oto sposób 1 czerwca 1993 roku, na Placu Wacława 14 w Pradze, nastąpiło uroczyste otwarcie pierwszej stacjonarnej Dobrá čajovny (Czajowni) w Czechach.
Słowo ‘milec’ użyte w nazwie Towarzystwa jest archaizmem, który przywołuje dawną wspólnotę, bractwo albo krąg ludzi połączonych głębokim zamiłowaniem do herbaty. ‘Milovník’, który również oznacza miłośnika, mówi po prostu o hobby lub upodobaniu, zaś ‘milec’ sugeruje bardziej osobistą, niemal duchową więź. Słowo to oznacza, że herbata odwzajemnia miłość do swojego milca. W świadomości struktury wewnętrznej Czajowni, czyli polskiej gałęzi Towarzystwa, jego założyciele funkcjonują pod nazwą Milcy. Drugi z nich, Aleš, uosabia filozofię wyrażoną w nazwie Towarzystwa poprzez pielęgnowanie osobistych relacji z producentami i dostawcami herbat na całym świecie. Poniżej znajduje się zapis jego wspomnień z perspektywy herbacianego emeryta, obecnie poza strukturami operacyjnymi firmy (jego rolę dwa lata temu przejął Ondra - syn pierwszego z Milców), choć nadal stojącego przy Towarzystwie:
Nieco starsza siostra Czajowni, marka „Dobrá čajovna” w Czechach, istnieje już od 33 lat – ale przy tej okazji uświadomiłem sobie, że my, jej założyciele, tak naprawdę niczego nie planowaliśmy:
Pierwszą „Dobrá čajovnę” otworzyliśmy na Placu Wacława w Pradze, mniej więcej jako klub Czechosłowackiego Towarzystwa Herbacianego, półlegalnej społeczności „miłośników herbaty”, która pomogła garstce entuzjastów przetrwać komunistyczną bezczasowość lat 80. Fakt, że szeroka publiczność również interesowała się herbatą i jej przyrządzaniem, był dla nas prawdziwym zaskoczeniem w kraju bez tradycji herbacianej (w przeciwieństwie do Polski, Czechosłowacja zawsze była krajem bardziej kawy niż herbaty).

Na zdjęciu pierwsza Dobra čajovna na Placu Wacława w Pradze - 1994 r.
Wkrótce otworzyliśmy pierwszy oddział poza Pragą (w Pardubicach) – i z tego, całkiem naturalnie, wyłoniła się niezależna jednostka biznesowa, wspierana przez macierzystą herbaciarnię zarówno samą herbatą, jak i przepisami oraz praktycznymi poradami dotyczącymi prowadzenia działalności. W tamtym czasie nie mieliśmy pojęcia, że taki system opiera się na nieznanych wcześniej słowach, takich jak „know-how” i „franczyza” (McDonald’s był jeszcze w powijakach w postkomunistycznej części Europy).
Inne „Dobre czajownie” powstawały w coraz szybszym tempie. Wśród nich, w 1997 roku, znalazła się Dobrá čajovna Czeski Cieszyn, na której otwarcie również znacząco wpłynął pewien zbieg okoliczności: mój ojciec i ojciec Jaromíra Nohavicy byli kolegami z pracy – redaktorami magazynu kulturalnego „Červený květ” w Ostrawie podczas „Praskiej Wiosny” w latach 60. Trzydzieści lat później spotkaliśmy Jaromíra i naszą bratnią duszę Evę Jirkalovą przy wspólnej herbacie, a wkrótce potem w Cieszynie otworzyła się nowa Dobrá čajovna. A z Cieszyna do Krakowa było niedaleko (fizycznie i herbacianie). Już od pierwszych dni po otwarciu filii w Czeskim Cieszynie byliśmy zaskoczeni nie tylko szerokim, ale i – w porównaniu z Czechami – oddanym zainteresowaniem herbatą ze strony polskich klientów. Minęło kilka lat i znów, zupełnie naturalnie (tj. bez planów, reklamy czy presji na ekspansję), otworzyliśmy, we współpracy ze stałym klientem i czeladnikami herbacianymi z filii w Czeskim Cieszynie, pierwszą polską, oficjalnie franczyzową filię – „Czajownię Kraków”. Niedługo potem powstał Wrocław, a ostatnio Katowice. Co będzie dalej? Nikt nie wie… Pijemy herbatę i cieszymy się każdym dniem – czy przynosi spokój i stabilizację, czy też nowe bodźce.

Na zdjęciu pierwsza Czajownia w Polsce - Kraków ul. Józefa
Jesienią 2006 roku na urokliwym, krakowskim Kazimierzu powstawała pierwsza polska filia marki. Stał za nią Roman, z powodu uwielbienia do fajki wodnej, zwany Ahmedem, który zarządzał Czajownią w systemie dojazdowym z Czeskiego Cieszyna (wpadał na parę dni i wracał). Klimatyczny lokal na Józefa 25, w kamienicy obok Starej Synagogi, został odnowiony i przystosowany pod tradycyjną herbaciarnię. Dawna stolica Polski okazała się gruntem bardzo podatnym na ofertę składającą się z wyśmienitych herbat z całego świata, podawanych w klimatycznych wnętrzach, w towarzystwie fajki wodnej (lub bez niej). Do lokalu zaglądali zarówno studenci i młodzież krakowskich ogólniaków, grupki plotkujących pań, zakochane pary, jak też turyści zwiedzający pobliskie zabytki. Największe liczby Gości nawiedzały herbaciarnię podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej, który odbywał się vis a vis, na Placu Bawół. Kiedy w Krakowie na herbatę przychodziły już spore ilości osób, w głowach Moniki i Piotra z Wrocławia narodził się plan na Czajownię w stolicy Dolnego Śląska. Chcąc być precyzyjnym, należy tu nadmienić, że Piotr pochodzi z Cieszyna, co w tej historii ma znaczenie, ponieważ właśnie Dobra cajovna z Czeskiego Cieszyna była inspiracją do otwarcia czegoś podobnego we Wrocławiu.

Na zdjęciu Jaromir Nohavica, Ewa - pierwsza właścicielka Dobrej cajovny w Cieszynie oraz Łukasz - obecny jej właściciel. Źródło zdjęcia - Facebook Dobrá čajovna, Český Těšín.
Okres bożonarodzeniowo-noworoczny roku 2009 Monika z Piotrem spędzali w Cieszynie i okolicy, a ich małą cieszyńską tradycją była fajka wodna i sahlep w czeskiej herbaciarni. Za każdą wizytą duch herbaciarni inspirował ich coraz bardziej, aż w końcu “jabłko spadło im na głowę” i padło hasło: “Dobra! Otwórzmy Czajownię we Wrocławiu”. Po nitce do kłębka okazało się, że Kraków posiada już polską filię odnoszącą sukcesy i model biznesowy wydaje się sprawdzać. Po rozmowach z Ahmedem, który nawiązał łączność z praską centralą, entuzjaści wrocławscy zaczęli poszukiwania lokalu idealnego pod Czajownię. Wnętrza “powojennej kamienicy” przy Białoskórniczej 7-9 zostały zaadaptowane według wytycznych i ze wsparciem inwestycyjnym Milców. 12 września 2010 o godzinie 17 nastąpiło uroczyste otwarcie Czajowni we Wrocławiu, a jego moment symbolicznie oznajmiło uderzenie w gong. Początki działalności nie były łatwe, gdyż właściciele nowego lokalu byli de facto laikami biznesu i herbatyzmu, a liściasta herbata bez dodatków dla polskiego odbiorcy stanowiła poznawczą abstrakcję, nie wspominając już o prowadzeniu lokalu gastronomicznego bez piwka czy grzanego winka. Doradców i złotych porad było bez liku, jednak przepisem na sukces było trzymać się sprawdzonego modelu czeskiego: herbaciarnia tradycyjna (bez kawy, bez alkoholu), smaczne przekąski, fajki wodne, unikalny klimat i przyjacielska atmosfera. Herbaciarnia jako środek, ale nie centrum, jako miejsce, gdzie swobodnie przepływają różne wpływy i postawy, miejsce otwarte na wszystkich i dla wszystkich, ale miejsce, które nikogo nie uprzywilejowuje, coś pomiędzy pubem a świątynią. Wrocławianie taki koncept przyjęli bardzo entuzjastycznie, choć marketing szeptany jest powolny, to skutecznie buduje coraz szerszy krąg entuzjastów herbaty.

Na zdjęciu od lewej Ahmed, Aleš, Jiří, Monika i Piotr w dniu otwarcia Czajowni we Wrocławiu - 2010 r.
Tymczasem w Krakowie Ahmed podjął decyzję o powrocie do Cieszyna na stałe, a Czajownię przejął Mariusz, hurtowy klient Milców i właściciel herbaciarni Czarka oraz marki eherbata. Był rok 2011, a Krakusi coraz chętniej pijali dobrej jakości herbatę liściastą, tym bardziej decyzja szefa konkurencyjnej marki wydawała się racjonalna, bo zacieśniała współpracę między dwoma krakowskimi herbaciarniami. Po trzech latach, pod auspicjami Mariusza, krakowską Czajownię przejęli Monika z Piotrem, a do Krakowa przeprowadził się Łukasz, wówczas najbardziej doświadczony czajman Czajowni wrocławskiej. Jego misja trwała rok, Piotr dojeżdżał z Wrocławia co parę dni. Przywrócenie fajek wodnych do asortymentu oraz powrót do arabskiego charakteru jednego z pomieszczeń sprawiło, że Goście zaczęli powracać, a duch herbaty ponownie uwił sobie gniazdko w smugach ciężkiego, pachnącego dymu z fajki wodnej. Misja zdalnego zarządzania herbaciarnią z Wrocławia potrwała rok, po którym właścicielką Czajowni w Krakowie stała się Basia, a był to listopad 2015 roku. Cel utrzymania “sieci” herbaciarni w Polsce został osiągnięty. Barbara miała doświadczenie w pracy z herbatą wyniesione z Czarki oraz Czajowni i czuła, że chce w pełni realizować swoje pomysły na czajowy biznes.

Na zdjęciu właścicielka Czajowni w Krakowie - Basia.
Należy w tym miejscu podkreślić, mimo, iż Czajownia jest formalnie franczyzą, to umowa współpracy daje sporą autonomię w zakresie charakteru konkretnej lokalizacji, określając tylko ramy kooperacji. Zatem każda zrzeszona pod marką Czajowni herbaciarnia jest nieco inna, a różnice te dotyczą zarówno stylu wnętrza, jak i charakteru samego miejsca. Wspólnym mianownikiem i osią, na której opiera się egzystencja Czajowni, jest herbata, możliwie najlepsza i podawana tak, aby wydobyć z niej najlepsze walory. Sztukę przygotowania herbaty traktuje się tu bardzo poważnie, a kluczem do osiągnięcia doskonałości jest pokora.
Kolejne lata Kraków i Wrocław prężnie zarażały herbatą coraz szersze kręgi entuzjastów, otwarł się sklep internetowy. Na zaproszenie i we współpracy z Centrum Kultury ZAMEK w 2016 roku odbyła się pierwsza edycja Festiwalu Herbaty CZAISZ?. Impreza ta miała kilka odsłon w różnych formatach, od podziemi, przez tarasy, wnętrza i ogrody zamku we Wrocławiu-Leśnicy i odbywała się o różnych porach roku.

Na zdjęciu Festiwal Herbaty Czaisz? w 2020 r.
Termin był zmienny, ale klimat pozostawał ten sam. Ostatnia edycja festiwalu CZAISZ? miała miejsce końcem lata 2024 roku, będąc zarazem pierwszą edycją zorganizowaną w Hali Targowej we Wrocławiu. Wydaje się, że CZAISZ? obok innych herbacianych imprez w naszym kraju nadal ma rację bytu i jeszcze nieraz się odbędzie.
W międzyczasie przyszła pandemia, która okazała się katalizatorem zmian. Pierwszy lockdown był szokiem i zrywem do działania, chaotycznego, ale za wszelką cenę chcieliśmy sobie poradzić. Były dowozy, były zamówienia, produkcja kombuchy. Ogromnym wsparciem byli klienci, zarówno stali, jak i okazjonalni. Zamawiali, wspierali, dopytywali, pomagali. Czajownia we Wrocławiu przeszła mały remont podczas drugiego lockdownu. Popandemiczna rzeczywistość była inna.
W 2023 roku Czajownia w Krakowie została zmuszona do wyprowadzki z lokalu przy Józefa 25. Basia jednak nie zeszła z pokładu i bezpiecznie przeprowadziła okręt do innego portu. Przenosiny krakowskiej Czajowni na Dietla 50 po raz kolejny pokazały zaangażowanie krakowskich herbaciarzy, a zmiana lokalizacji nie załamała sensu biznesowego całego przedsięwzięcia. Dzięki tej godnej podziwu postawie nadal można cieszyć się klimatem Czajowni w mieście Kraka.

Na zdjęciu Czajownia w Krakowie w nowej lokalizacji - ul. Dietla 50
Kolejny rok także był rokiem zmian, tym razem we Wrocławiu doszło do zmiany właścicielskiej. Stery Czajowni od Moniki i Piotra przejęła nowo powołana spółka złożona z dwóch osób mocno związanych z dotychczasową egzystencją herbaciarni na Białoskórniczej. Ana, wieloletnia czajmanka najpierw krakowska (jeszcze za Ahmeda), potem wrocławska, posiadająca wybitne umiejętności przygotowania herbaty oraz Bogusz, najstałszy klient, można rzec przez wiele lat “czajowy mebel” lub “codzienny tester jakości tytoniu do fajki wodnej”, stworzyli team do dziś zarządzający i rozwijający świątynię herbaty w centrum dawnego Breslau. Nowa energia wniesiona do biznesu zawsze powoduje jego wzrost, a przejęcia herbaciarni w ramach sieci Towarzystwa Miłośników Herbaty są czymś naturalnym i powszechnym, żeby nie powiedzieć pożądanym.
Ale rok 2024 przyniósł też kolejne pozytywne zdarzenia, bo 9 września w Katowicach na ul. Plebiscytowej 10 otwarto zupełnie nową, trzecią w Polsce Czajownię. Zbudowana od podstaw, nadążająca za duchem czasu, ale przede wszystkim zarządzana przez parę młodych, pełnych energii i pomysłów ludzi Asię i Pawła, zwanego Stasiem, którego duch herbaty natchnął prawdopodobnie podczas wielu lat pracy w Czajowni we Wrocławiu. Paweł jest przykładem, jak zawiła może być indywidualna ścieżka herbaty, bo przez bodaj dekadę uprawiania czajmaństwa wielokrotnie próbował różnych ścieżek kariery poza herbacianej, by finalnie znaleźć się za ladą własnej Czajowni. Dwa lata parzenia tyju w sercu Śląska potwierdziły, że koncepcja tradycyjnej herbaciarni jest potrzebna w każdym większym mieście.

Na zdjęciu Asia i Stasiu, założyciele Czajowni w Katowicach.
Obecnie centrala marki Czajownia znajduje się we wrocławskiej Hali Targowej, gdzie funkcjonuje centrum wysyłkowe, szkoleniowe i sklep markowy. Trzeba w tym miejscu wspomnieć o Radku, który od kilku lat jest na posterunku i na co dzień zarządza sklepami i przepływami herbat oraz dzieli się swoją ogromną herbacianą wiedzą. Radek zaczynał jako czajman we wrocławskiej Czajowni, a wraz z rozwojem sklepu internetowego naturalnie przeszedł do nowej roli, w której wykorzystuje swoje doświadczenie w sztuce herbacianej.

Na zdjęciu sklep Czajowni w Hali Targowej we Wrocławiu.
Herbata liściasta zyskuje na popularności zarówno wśród konsumentów indywidualnych, jak i odbiorców rynku hurtowego, takich jak kawiarnie, herbaciarnie czy restauracje. Oczywiście jest to sprzężenie zwrotne. Bowiem coraz bardziej świadomi konsumenci herbaty zaczynają się jej domagać poza herbaciarniami. Czajownie odwiedzane są przez Gości z przeróżnych światów, w zasadzie nawet, jak się nad tym dobrze zastanowić, bardzo trudno jest wskazać statystycznego miłośnika liściastej herbaty, ba (!), ciężko jest nawet wskazać jakieś jego wspólne cechy poza dobrym gustem herbacianym. Misją Czajowni jest sprawić, żeby ludzie pili dobrą herbatę, bo “regularne picie herbaty hartuje ciało i ducha”. Jesteśmy głęboko przekonani, że herbata oprócz walorów w zakresie aromatu i smaku, fantastycznych właściwości prozdrowotnych, ma jeszcze jedną cechę godną uwagi: herbata łączy ludzi, jest idealnym napojem towarzyskim. Z okazji jubileuszu 20 lat obecności marki Czajownia na polskim rynku, życzymy Wam i sobie, żeby nigdy nie zabrakło dobrej herbaty!
