Kategorie bloga

Bezpieczeństwo
zakupów

Darmowa wysyłka
od 150zł

Wysyłka w 48h

Świeże i przebadane herbaty

Herbaty ze sprawdzonego źródła

Czajownia w kwarantannie 2
Jak to się stało?

Herbata prawdopodobnie już wie, że koronawirus SARS-CoV-2 zaatakował rasę ludzką. Dotychczas była w ciągłym obiegu, ciągle w ruchu - w kartonach, skrzyniach, torbach, worach i pakunkach. Potem zawożona do herbaciarni, przesypywana do słoiczków, puszek i torebek. Tu ją sypali, potem przekładali, tam ją ważyli, liczyli, (ba!) nawet do niej mówili (szaleńcy czajmani). Co chwilę uprawiali swoje rytuały i czary, parzyli, mieszali, gotowali, przelewali. Zanim ktoś próbował ją zalać i zaparzyć, to czynił przygotowań szereg. Czajnik wygrzał, czarki odpowiednio dobrał, wrzątek wystudził, odmierzył, odważył, nasypał, przesypał i dopiero uraczył w gorącej wodnej kąpieli, pilnując przy tym czasu, proporcji i temperatury. Ludzie przychodzili, wąchali, siadali, rozmawiali, degustowali, raczyli się, kosztowali i pragnienie gasili, czasem zabierali ją do domu. Popołudniami i wieczorami bywało bardzo gwarno. Nagle nic się nie dzieje.. 

Kurzące się słoiki

Herbaciarnia zamknięta, nie słychać już bulgoczącej wody, nie unoszą się zapachy, nie słychać rozmów, nikt się nie porusza. Słoiki i czajniki pokryw kurz. Nastała cisza. Nikt nie wie jak długo potrwa, ani jak się skończy. 

Marzec, rok 2010. Wtedy pierwszy raz weszliśmy do lokalu przy ul. Białoskórniczej 7-9 we Wrocławiu, w którym do tamtego czasu mieściło się Studio Diament - pracownia jubilerska. Na ścianach nie było obrazków, ale stara żółta farba, na podłogach nie było widać dębowego parkietu ale popękane linoleum, był to któryś z kolei lokal oglądany pod kątem stworzenia we Wrocławiu tradycyjnej herbaciarni - Czajowni. Był marzec, ale pomysł ten kiełkował w naszych głowach od kilku miesięcy. Zainspirowani herbaciarnią Dobra cajovna w Czeskim Cieszynie, do której chadzaliśmy od jakiegoś czasu, utwierdzeni w przekonaniu że to dobry moment, podjęliśmy decyzję - otwieramy Czajownię na Białoskórniczej! Kilka miesięcy przygotowań, ciężkiej pracy, pomocy rodziny (o niezłomni ojcowie nasi, chwała Wam!!), przyjaciół i znajomych, dużo potu i łez, upartości i energii. Marzenie powoli stawało się rzeczywistością, aż w końcu 12 września 2010 roku, w niedzielę, o godzinie 17 zadźwięczał pierwszy gong we wrocławskiej Czajowni.

Moment otwarcia Czajowni we Wrocławiu

Przez te 10 lat tworzyliśmy miejsce, zdawało by się, z herbatą w roli głównej. Zdawało by się, bo tak na prawdę Czajownia ma zdolność przybierania wielu różnych postaci, a wszystko zależy od położenia i oczekiwań obserwatora. Znamy takich, których to miejsce przyciąga magią fajki wodnej. Wielu jest tych, dla których jest wyłącznie (!) świątynią herbaty. Są też tacy, co im herbata ani fajka w ogóle nie przeszkadzają, grunt żeby było wolne miejsce w jakimś zakamarku na poduchach. Nie sposób zliczyć ile słów już padło w Czajowni i jakie miały znaczenie, ile decyzji zostało tu podjętych i ile pomysłów nabrało kształtów. Niezliczone historie zostały tu opowiedziane, wiele emocji, miłości i smutków. Nikt nie zliczy ile litrów łez się tu polało, ile iskier nadziei i motyli w brzuchach latało. Mury Czajowni widziały wiele, były świadkami niejednych zaręczyn i wielu porzuceń, urodzin, wieczorów panieńskich i innych scen życiowych.    

Minęło już kilka ładnych lat od czasu kiedy S. zjawił się u nas po raz pierwszy. Przechodził Białoskórniczą i poczuł specyficzny aromat wydobywający się z magicznego przyrządu do palenia tytoniu namaczanego w melasie. Przyciągnięty jak ryba złapana na haczyk z ulubioną przynętą, zajrzał przez drzwi i ze swoim charakterystycznym luzem rzucił wiązanką typową dla mieszkańca zachodniego wybrzeża Stanów, takiego co życie bierze pełnymi garściami. Wszedł, zbił piątkę z czajmanem, rozgościł się i niecierpliwie czekał na fajkę wodną. Nie mógł się doczekać, przyzwyczajony do ekspresowej obsługi w samolotowej klasie biznes. Doczekał się, otrzymał przyrząd i puścił piękną, gęstą chmurę wonnego dymu. Dopiero po kilku miesiącach regularnych wizyt i zapoznaniu się z całą załogą, oznajmił że w każdym zakątku świata ma swoje ulubione miejsce na fajkę wodną, ale właśnie tu czuje się najlepiej. Człowiek ten zwykł pojawiać się regularnie, zawsze z uśmiechem na twarzy, zawsze na zestaw: fajka wodna, podwójna herbata marokańska z dużą ilością cukru i kuskus z warzywami. Różnice w jego zamówieniach zwykły polegać tylko na doborze smaku tytoniu do fajki wodnej i ocenie czy swój głód zaspokoi nikotyną, czy konieczny będzie też kuskus. Przy każdej wizycie miał czelność oznajmiać, że te wszystkie sztuczki które robimy z herbatą to tylko ładnie wyglądają, a rzekome walory naszych naparów to może i dobry chwyt marketingowy, ale na niego nie działa. Herbata ma być słodka i dużo. Do czasu. Przyszedł w końcu ten dzień, kiedy S. pojawił się w niezwykłej dla siebie wieczorowej porze, oznajmiając że jedzie prosto z lotniska, nie spał kilkadziesiąt godzin i dziś oczekuje rzekomych efektów działania herbaty. Uraczony matchawanem, w którym mieniła się zielona pianka na powierzchni dokładnie przygotowanego herbacianego proszku, ukrył zaskoczenie kształtem naczynia i jego zawartością i jak prawdziwy samuraj, z godnością, spożył zielony napój. Tego dnia został zagorzałym fanem i regularnym konsumentem japońskiej herbaty Matcha. To może spotkać każdego, nigdy nie wiadomo kiedy następuje wejście na ścieżkę herbaty. A ścieżka ta snuje się przez bardzo wiele krain i lądów, przechodząc przez skrajnie odmienne zakamarki. Co jest najważniejsze, każdy ma swoją i zawsze jest ona unikalna. 

Życzymy sobie i Wam, aby te czajowe historie były jeszcze pisane, dlatego wprost i bezpośrednio apelujemy do Was, wszyscy nasi Goście, Fani, ci mniej i bardziej oddani, lepiej lub gorzej nam znani, chociaż w tej chwil nie możecie do nas zawitać bezpośrednio, prosimy zróbcie to poprzez sklep internetowy, kupcie od nas herbatę, my ją wyślemy lub dowieziemy, a szansa na to że ten cały SARS-CoV-2 nas nie wykończy będzie mniejsza. O tym z resztą jeszcze napiszemy, bo wiele wskazuje na to, że w naszym motto, że regularne picie herbaty hartuje ciało i ducha, jest dużo prawdy.

CZaj!

 

Komentarze do wpisu (2)

2 kwietnia 2020

Właśnie odebrałam przesyłkę z herbatą, Darjeeling First Flush, pierwsze wiosenne listki. Nie patrząc na zarazę dotarły. Nie przestraszyły się braku połączeń, granic i zakazów. A już bałam sie, że w tym roku ich nie będzie Otworzyłam paczuszkę... Zachwycający świeży zielno-kwiatowy zapach suszu przeniósł mnie na mgliste plantacje, w krainy, do których osobiście nie da się na razie trafić. Zapach herbaty aparzonej też piękny... WYpiłam pierwszy łyk... i stojacy na głowie świat wrócił na swoje miejsce, tam, gdzie powinien być. Gorąco polecam herbatę, gorąco polecam Czajownię

2 kwietnia 2020

Ej, ja też zbieram swoje ulubione miejsca na fajki wodne po wszystkich miastach czy regionach, w których bywam. I we Wro jest nim dla mnie właśnie Czajo!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl